Nie wiem,nie znam skutecznego sposobu jak mam sie na to wszystko przygotowac.Caly czas siedzi we mnie obawa,ze nie zdam.Oby moje przeczucia nie staly sie faktem.musze sobie,wiec wmawiac,iz wszystko pojdzie dobrze i nie myslec o porazce,bo to mnie dobija z oszalamiajaca sila.Przeciez nie ma odwrotu.
Taa zblizaja sie walentynki.Wystawy sklepowe informuja juz o tym od miesiaca.Chcialam napisac,jak ich nie lubie.Nawet zerknelam na wpis sprzed roku z uczuciem pewnosci,ze wtedy tez sie uzalalam w zwiazku z tym dniem,ale patrze i szok.W walentynki nawet nic nie napisalam,przed i po tez zero.Tak jakby ich w ogole nie bylo.I to jest chyba taktyka.Dzien,jak co dzien dla mnie,ale jak tu przezyc ten dzien,jak zwykle,jesli napierdalaja serduszkami ze wszystkich stron.Od czerwonego i w miejszych ilosciach rozowego mozna dostac oczoplasu.Szal normalnie.Komercha i nic wiecej.Poza tym nie lubie slodkich slow,oklepanych formulek.Zreszta wyjezdzam w ten ostatni dzien wolnego,wiec moze tak tego nie odczuje.Chociaz co tu odczuwac.Nie lacze tego "swieta" z milosci,ktorej nie mam,kojarzy mi sie tylko ze sztucznoscia.
Igrzyska olimpijskie czas zaczac!Szczególnie skoki,skoki,skoki,wiec zmierzam ku tv.
| ()